Świadectwo 5

W zasadzie czym jest dla mnie lectio divina? Po co poświęcam swój drogocenny czas, raz w miesiącu w sobotę w godzinach od 9.00 do 14.00? W końcu pięć godzin, a nie mam z tego - jak by to powiedzieć - w dzisiejszym zmaterializowanym świecie wymiernych korzyści.

Tylko o jaką korzyść chodzi: tę widoczną materialną, czy tę niewidoczną, duchową, - która pozwala człowiekowi wzrastać i kształtować siebie. Praca nad samym sobą, jest najtrudniejszym wyzwaniem, bo trzeba na siebie popatrzyć z dystansem, obiektywnie, ale z miłością, czyli w PRAWDZIE. A to można zrobić jedynie w obecności Boga - Słowa Bożego - czyli czytając Pismo św. w ciszy, w skupieniu, w milczeniu, wielokrotnie, aż odnajdzie się swoje słowo kluczowe, które odpowie mi na nurtujące mnie aktualnie pytania, albo wskaże mi drogę, którą powinnam iść. To jest trud.

Trud, który wydaje późne owoce, pokój, wyciszenie, uśmiech, cierpliwość, dar pochylania się nad drugim człowiekiem i umiejętność jego słuchania - bez oceniania.

Oczywiście nie byłoby tego wszystkiego bez adoracji Najświętszego Sakramentu, możliwości spowiedzi i punktu kulminacyjnego, czyli Mszy świętej z możliwością przyjęcia Pana Jezusa do serca. A to wszystko w kompletnej ciszy, milczeniu.

Lectio divina jest dla mnie jak powietrze, jak łyk tlenu, który przywraca mi równowagę i umiejętność prawdziwej oceny różnych sytuacji w dzisiejszym zwariowanym świecie. 

To wielki Dar, dar możliwości słuchania Jezusa, poprzez czytanie Ewangelii.

Więc w sumie te parę godzin, raz w miesiącu jest darem dla mnie od Boga.

Jeśli mi kiedyś tego zabraknie, to moje życie będzie trudniejsze.

Basia

 

  • Dowiedz się więcej
  • Kalendarz
  • Odwiedziny

    Wszystkie: 298714, dzisiaj: 29

Powered by Quick.Cms | Implementation ProjektGraficzny.com